Mysłowice od niespełna dwóch lat funkcjonują bez rad dzielnic. To nie jest detal ustrojowy ani „fanaberia samorządowców” – to realne ograniczenie głosu mieszkańców w sprawach najbardziej lokalnych: ulic, bezpieczeństwa, zieleni czy inwestycji osiedlowych. Urząd miasta konsekwentnie nie inicjuje procedury wyborczej, bo w związku z powstałą nową zabudową mieszkalną trudno zakwalifikować część nieruchomości do konkretnej dzielnicy. Rozwiązaniem problemu jest koncepcja Komisji doraźnej do opracowania zmian Statutów Dzielnic Miasta Mysłowice pod przewodnictwem radnego Dariusza Wendreńskiego. Jej pracę należy ocenić bardzo dobrze: komisja doprowadziła temat do etapu gotowych projektów uchwał, map i konsultacji, czyli do momentu, w którym realnie można uruchomić procedurę wyborczą.
Sprawozdanie komisji i przebieg sesji z 18 grudnia 2025 r. pokazują także drugą stronę medalu: tam, gdzie była mozolna praca u podstaw, części radnych koalicji WDM-PiS nie było. Za to na finiszu pojawiła się próba wykolejenia procesu – kosztem mieszkańców i kosztem wielu miesięcy działań.
Komisja doraźna: od chaosu do porządku, bez rewolucji na mapie miasta
Zgodnie z zakresem określonym w uchwale powołującej komisję, jej zadaniem była analiza obowiązujących statutów dzielnic w zakresie granic i wykazów ulic oraz przygotowanie projektów uchwał.
W praktyce praca nie polegała na „rysowaniu Mysłowic od nowa”, tylko na korektach punktowych – tam, gdzie było to niezbędne: żeby wykazy ulic były aktualne, mapy spójne, a cała procedura wyborcza odporna na ryzyka formalne i nadzorcze. Tę koncepcję komisja opisała wprost: ewentualne zmiany dalej idące – jak przenoszenie całych ulic czy znacznych ich fragmentów z dużą liczbą mieszkańców – powinny być rozważane po powołaniu rad dzielnic, które staną się realnym łącznikiem między mieszkańcami a miastem.
To jest podejście odpowiedzialne: najpierw przywrócić mechanizm reprezentacji dzielnicowej, potem – z udziałem nowych rad dzielnic – dopracować sporne granice, zamiast blokować cały pakiet uchwał.
Kto pracował, kto zrezygnował: skład komisji i zmiana przewodnictwa
Komisję powołano uchwałą z 26 września 2024 r. W pierwotnym składzie znaleźli się:
Agnieszka Harmata, Mariusz Wielkopolan, Joanna Myszka, Wiesław Tomanek, Dariusz Wendreński, Grzegorz Sałata, Anna Kozłowska, Andrzej Dombek.
Początkowo przewodniczącą była radna Agnieszka Harmata, ale po jej rezygnacji z funkcji (25 października 2024 r.) Rada Miasta 7 listopada 2024 r. wybrała na przewodniczącego Dariusza Wendreńskiego.
W listopadzie 2024 r. skład komisji poszerzono o Sebastiana Roncoszka i Rafała Włoska.
W marcu 2025 r. odnotowano natomiast rezygnację Mariusza Wielkopolana z prac komisji.
Na dzień 15 grudnia 2025 r. komisję tworzyli:
Dariusz Wendreński (przewodniczący), Andrzej Dombek, Agnieszka Harmata, Anna Kozłowska, Joanna Myszka, Sebastian Roncoszek, Grzegorz Sałata, Wiesław Tomanek, Rafał Włosek.
„12 spotkań” – czyli realny wysiłek, którego nie da się zredukować do hasła
Komisja i urzędnicy przeszli pełną, wieloetapową ścieżkę:
- 4 posiedzenia komisji: 2.12.2024, 10.03.2025, 24.11.2025, 15.12.2025.
- 4 spotkania robocze (tam wykonywano zasadniczą pracę techniczną, w podziale na okręgi): 10.12.2024, 15.01.2025, 21.01.2025, 10.02.2025.
- 4 spotkania konsultacyjne dla mieszkańców w ramach konsultacji społecznych: 3, 4, 5 i 12 listopada 2025.
Łącznie odbyło się 12 spotkań: 4 posiedzenia komisji, 4 spotkania robocze i 4 spotkania konsultacyjne z mieszkańcami. To pokazuje, że praca była rozłożona w czasie i prowadzona w trybie, który dało się domknąć proceduralnie.
Prezydent miasta nie pomógł przyspieszyć procesu formalnego – przetrzymywał gotowe propozycje, zwlekał też ze zleceniem opracowania dokumentacji przez urzędników. Przewodniczący Wendreński kierował pisma i ponaglenia w sprawie opracowania map. Ich ostateczna wersja trafiła do Kancelarii Rady dopiero 8 sierpnia 2025 r., po pięciu miesiącach zwłoki!
Następnie projekty uchwał – po akceptacji formalno-prawnej – przekazano do Prezydenta celem konsultacji społecznych, przeprowadzonych od 20 października do 19 listopada 2025 r.
Po konsultacjach komisja 24 listopada 2025 r. analizowała uwagi mieszkańców i rozstrzygała je w drodze głosowań.
Warto też odnotować, że 10 marca 2025 r. komisja przyjęła propozycję zmian w głosowaniu: 4 głosy „za”, 1 „wstrzymujący się”.
Sprawozdanie zawiera załączniki frekwencyjne, które pozwalają jednoznacznie wskazać którzy radni nieuchylali się od obowiązku pracy na rzecz mieszkańców. Łączna frekwencja na posiedzeniach: 59,1%.
Spotkania robocze (4 terminy)
Dariusz Wendreński – 4/4 (100%), Joanna Myszka – 4/4 (100%), Sebastian Roncoszek – 4/4 (100%), Rafał Włosek – 4/4 (100%), Grzegorz Sałata – 3/4 (75%), Wiesław Tomanek – 1/4 (25%), Andrzej Dombek – 0/4 (0%), Agnieszka Harmata – 0/4 (0%), Anna Kozłowska – 0/4 (0%), Mariusz Wielkopolan – 0/4 (0%)
Frekwencja na spotkaniach roboczych: 50%.
Te liczby mają znaczenie polityczne i praktyczne. Bo jeśli ktoś w komisji nie uczestniczył w pracy nad mapami, wykazami ulic i załącznikami – to jego późniejsze „mówienie o mieszkańcach” brzmi jak przykrywka dla bierności.
Jaworowa i sporne granice
W czasie sesji 18 grudnia wrócił temat sporów granicznych (w tym głos jednego mieszkańca – pana Eugeniusza) oraz sugestia, by dwóch projektów uchwał nie wprowadzać do porządku obrad, a cały proces jeszcze opóźnić.
Komisja przedstawiła podejście konsekwentne z całym sprawozdaniem: analizowano historyczny przebieg granic, dyskutowano postulaty, ale radykalne przesunięcia (np. przenoszenie całych ulic czy wielu nieruchomości) na tym etapie uznano za zbyt daleko idące i wymagające szerszej legitymacji – z udziałem mieszkańców wspomnianej ulicy i nowych rad dzielnic. Sprawozdanie wskazuje też praktyczny problem konsultacji: pojawiały się uwagi wzajemnie się wykluczające, a przy braku spójnego stanowiska mieszkańców komisja przyjęła zasadę stabilności i odpowiedzialności terytorialnej, zostawiając granice bez zmian tam, gdzie brak było jednoznacznej podstawy do korekty.
To nie jest „odrzucenie głosu mieszkańców”. To jest decyzja, by nie zaryzykować wykolejenia całej procedury wyborczej z powodu jednego spornego odcinka, który i tak – w rozsądnym modelu – powinien wrócić do dyskusji po wyborach, już z udziałem nowych rad dzielnic.
18 grudnia 2025: WDM-PiS blokują dwa projekty – 11 „za”, 12 „przeciw”
Kluczowy moment nastąpił podczas wprowadzania projektów do porządku obrad XXIV sesji. Przewodniczący komisji apelował, by wprowadzić wszystkie projekty.
Mimo tego dwa projekty dotyczące dzielnic (w tym druk nr 21 – Brzezinka oraz druk nr 27 – Larysz-Hajdowizna) nie zostały wprowadzone do porządku obrad: wynik głosowania to 11 głosów „za” i 12 „przeciw”.
To była sytuacja modelowo szkodliwa: w pakiecie uchwał zmieniano statuty dzielnic w sposób powiązany, oparty o mapy, konsultacje i uzgodnienia formalno-prawne. Wyjmowanie dwóch elementów na finiszu nie wyglądało jak „troska o jakość”, tylko jak próba storpedowania procedury, która – po miesiącach pracy – zaczęła przynosić konkret.
I tu wraca zarzut zasadniczy wobec koalicji WDM-PiS: brak aktywności w komisji, a następnie blokowanie w najgorszym możliwym momencie.
Kontrast z poprzednią kadencją: Wielkopolan i PiS – dużo narracji, mało efektu
W debacie na sesji pojawił się wątek „poprzedniej komisji” i deklaracje, że „trzy lata temu” prowadzono podobne prace, ale nie doprowadzono do konsultacji społecznych, a projekt został skierowany na obecną Radę Miasta.
Dziś Mariusz Wielkopolan buduje przy tym narrację, że poprzednie działania zostały „zablokowane przez radnych KO”. Z dostępnych dokumentów głosowań z 22 czerwca 2023 r. wynika natomiast, że pod obrady trafił projekt będący bublem, którego nie poparł ani jeden członek klubu Mariusza Wielkopolana, czyli klubu PiS. W głosowaniu projekt nie został wprowadzony do porządku obrad: 6 „za”, 12 „przeciw”, 2 wstrzymujące się. W tej perspektywie opowieść o „blokadzie KO” nie broni się faktami – bo brak poparcia przyszedł przede wszystkim z własnego zaplecza.

Ten kontekst ma znaczenie również dzisiaj: w sprawozdaniu obecnej komisji Wielkopolan (PiS) ma 0/4 obecności na spotkaniach roboczych, czyli w tej części prac, gdzie „robi się robotę”, a nie tylko zabiera głos przy kamerach.
Rad dzielnic nie da się „zrobić narracją”. Tu liczą się mapy, godziny i obecność
Sprawozdanie komisji Dariusza Wendreńskiego jest rzadkim przypadkiem dokumentu, który pokazuje wszystko „czarno na białym”: skład, harmonogram, konsultacje, etapy mapowe, głosowania oraz frekwencję.
Ocena pracy komisji musi być wysoka: temat został doprowadzony do etapu wdrożeniowego w sposób bezpieczny proceduralnie i racjonalny społecznie. A jednocześnie te same dokumenty oraz wynik głosowań z 18 grudnia pokazują, że część większości WDM-PiS traktuje rady dzielnic nie jako priorytet mieszkańców, lecz jako pole do demonstracji siły – nawet jeśli ceną jest opóźnianie przywrócenia dzielnicowej reprezentacji.
Na końcu zostaje pytanie, które mieszkańcy mają prawo stawiać głośno: skoro komisja wykonała pracę, odbyła łącznie dwanaście spotkań (posiedzenia, robocze i konsultacyjne), przygotowała mapy i projekty uchwał, to kto i dlaczego próbuje ten efekt rozmontować na ostatniej prostej?
gm





