Podczas sesji Rady Miasta Mysłowice, która odbyła się 27 marca 2025 roku, doszło do politycznego aktu siły, który z założenia miał mieć charakter formalny, a w rzeczywistości ujawnił głębokie pęknięcia w kulturze pracy rady i stosunkach między klubami radnych. Na wniosek koalicji Wspólnie dla Mysłowic i Prawa i Sprawiedliwości, z funkcji wiceprzewodniczącego odwołano radnego Antoniego Zazakownego – bez merytorycznego uzasadnienia, bez powagi i bez szacunku wobec jego dorobku i roli w samorządzie.
Odwołanie „bo możemy”
Wniosek o odwołanie złożono tuż przed zakończeniem sesji, a jego treść odczytał radny Eugeniusz Lelonek. Oficjalnym powodem była „utrata zaufania”. Jednak próżno było szukać w uzasadnieniu jakichkolwiek przykładów działań Zazakownego, które miałyby taką utratę zaufania tłumaczyć.
Radny Krzysztof Bąk nie krył oburzenia:
– To uzasadnienie to czysta tautologia. Utrata zaufania, bo utrata zaufania. To groteska. A że decyzje tej koalicji często są groteskowe – to już nas nie dziwi.
Głosowanie miało charakter tajny. Na 13 obecnych radnych wydano 13 kart, a do urny wrzucono 12. Za odwołaniem Zazakownego zagłosowali wszyscy członkowie koalicji rządzącej. Głosów przeciwnych lub wstrzymujących się nie było – ponieważ radni Koalicji Obywatelskiej oraz niezależny radny Rafał Włosek opuścili salę, nie chcąc legitymizować głosowania, które uznali za farsę.
Odwołali jednego z najbardziej doświadczonych radnych w historii Mysłowic
Antoni Zazakowny to jeden z najbardziej doświadczonych samorządowców w historii Mysłowic. Nieprzerwanie zasiada w Radzie Miasta od 1998 roku – z poparciem mieszkańców, którzy przez kolejne kadencje obdarzali go zaufaniem. To 26 lat doświadczenia, znajomości mechanizmów samorządu, ogromnej wiedzy o funkcjonowaniu miasta i jego instytucji. Jako wiceprzewodniczący rady cieszył się opinią osoby kompetentnej, spokojnej i wyważonej.
Tym bardziej szokujące było tempo i sposób, w jaki koalicja WDM-PiS zdecydowała się go odwołać.
Radna Dorota Konieczny-Simela mówiła wprost:
– Państwo możecie, więc państwo robicie. Ale to nie znaczy, że to jest uczciwe. Nie usłyszeliśmy ani jednego konkretnego zarzutu wobec naszego kolegi. To głosowanie to akt politycznej zemsty, który uderza w godność rady jako instytucji.
Podkreśliła też, że radny Zazakowny reprezentuje największy klub w Radzie – Koalicję Obywatelską. I że pozbawienie tego klubu miejsca w prezydium to złamanie podstawowych standardów demokracji samorządowej.
Polityczna dominacja zamiast współpracy
Radny Dariusz Wendreński również nie krył krytyki:
– Próby odwołania pana Zazakownego podejmowaliście już wcześniej. Nie udało się, więc teraz robicie to na siłę. Nie słyszeliśmy ani jednego konkretu. To nie ma nic wspólnego z etyką samorządową.
Z kolei niezależny radny Rafał Włosek zaapelował do sumienia koalicji:
– Przejęliście wszystkie komisje. Teraz odbieracie opozycji jedyne miejsce w prezydium. Wstyd. Po prostu wstyd.
Ironia zamiast oburzenia
Sam Antoni Zazakowny nie podgrzewał atmosfery. W krótkim, ale bardzo trafnym wystąpieniu podsumował całą sytuację:
– Nie będę mówił o tym, jak bardzo jestem kompetentny i jak bardzo mnie skrzywdziliście. To było polityczne. Jeden z was kiedyś się pomylił i dzięki temu byłem wiceprzewodniczącym przez rok. Dziękuję tej osobie. A teraz? Teraz tylko współczuję. Bo znowu pokazaliście, że potraficie wszystko przegłosować – nawet konia.
Jego wypowiedź została przyjęta przez wielu radnych opozycji z uznaniem i szacunkiem – bo była to jedna z niewielu rzeczy tego dnia, które świadczyły o klasie.
Epilog w stylu kabaretu
Po głosowaniu głos zabrała radna Anna Kozłowska z Prawa i Sprawiedliwości. Jej wypowiedź trudno określić inaczej niż kuriozalną:
– Jest mi przykro, że pan został odwołany… ale jeszcze bardziej, że pański klub nie został na sali. Szkoda, że nie pokazali siły.
Na te słowa zareagował radny Krzysztof Bąk:
– Nie będziemy uczestniczyć w waszych gierkach i leczeniu własnych kompleksów. Od takich rzeczy są gabinety terapeutyczne, nie sala obrad.
Odwołanie Antoniego Zazakownego to nie tylko personalna decyzja. To symbol upadku debaty samorządowej w Mysłowicach. Zamiast współpracy – polaryzacja. Zamiast dialogu – dominacja. Zamiast szacunku – pokaz siły.
Jak zauważył Bąk:
– Mysłowice nie są miastem PiS-u, nie są miastem WDM-u, nie są miastem żadnego prezydenta. Są miastem wszystkich mieszkańców.
Pytanie tylko, czy rządząca dziś koalicja WDM – PIS potrafi jeszcze o tym pamiętać.
gm
MT