Inwestycję Tuska otwiera Mateusz Morawiecki

Udostępni
« z 3 »

Dzisiejsze otwarcie hali sportowej przy Zespole Szkół Specjalnych w Mysłowicach nie było
ani świętem sportu, ani wydarzeniem miejskim. Było politycznym spektaklem w
najgorszym wydaniu, pokazem cynizmu, manipulacji i bezwstydu, który doskonale oddaje
sposób sprawowania władzy przez prezydenta Mysłowic Dariusza Wójtowicza i jego
polityczne zaplecze.

Zamiast uczciwego rozliczenia drogi, jaką przeszła ta inwestycja, mieszkańcy dostali
nachalną kampanię sukcesu. Kampanię opartą na przemilczeniach, wymazywaniu
niewygodnych faktów i zawłaszczaniu cudzej pracy.

Jak było naprawdę

W 2023 roku miasto zgłosiło budowę hali sportowej do rządowego programu
wspierającego przyszkolną infrastrukturę sportową. Wniosek został zaakceptowany, a
Mysłowice otrzymały ponad 1,6 mln zł dofinansowania, co stanowiło 70 procent wartości
inwestycji. Termin zakończenia zadania wyznaczono na grudzień 2024 roku.
I w tym momencie – na ponad rok – sprawa praktycznie zamarła.
Miasto nie ogłosiło przetargu, nie rozpoczęło realnych przygotowań do budowy, nie
informowało szkoły ani rodziców dzieci niepełnosprawnych o jakichkolwiek problemach.
Dopiero wiosną 2024 roku zlecono wykonanie projektu hali. Wtedy okazało się, że
rzeczywisty koszt inwestycji jest znacznie wyższy niż pierwotnie zakładano i wynosi około
4 mln zł. Oznaczało to konieczność znacznego zwiększenia wkładu własnego miasta.
Zamiast szukać rozwiązań, prezydent Mysłowic w sierpniu 2024 roku po cichu skreślił
inwestycję z planu postępowań przetargowych. Decyzja nie została ogłoszona
publicznie. Nie poinformowano o niej szkoły, rodziców ani nawet dyrekcji placówki. De
facto była to decyzja o rezygnacji z budowy hali dla dzieci z gorzko już doświadczonych
przez los.

Gdy państwo działało, miasto milczało

W tym samym czasie państwo – już po zmianie rządu – stworzyło mechanizmy
umożliwiające ratowanie inwestycji w miastach z podobnymi kłopotami finansowymi.
Wprowadzono możliwość zwiększenia dofinansowania w przypadku wzrostu pierwotnie
planowanych kosztów. Była to realna pomoc, konkretna odpowiedź na rzeczywiste
problemy samorządów.
Mysłowice z tych możliwości nie skorzystały. Nie dlatego, że nie mogły, lecz dlatego, że
przez wcześniejszą bezczynność same się z nich wykluczyły. Miasto nie miało nawet
ogłoszonego przetargu, a tym samym podpisanej umowy, które były warunkiem dalszych
rozmów o dodatkowych środkach.

Rodzice zamiast urzędu

Sprawa wyszła na jaw dopiero dzięki dociekliwości radnego Marka Mikuły i determinacji
rodziców dzieci ze szkoły specjalnej. We wrześniu 2024 roku rodzice pojawili się na sesji
rady miasta i publicznie zmusili prezydenta do tłumaczeń i deklaracji, że hala powstanie.

To oni wskazali, jakie kroki należy podjąć, to oni wymusili kontakt z ministerstwem, to oni
miesiącami pilnowali, by inwestycja nie została ostatecznie pogrzebana.
Dopiero pod tą presją miasto zaczęło działać. W 2025 roku termin realizacji został
przedłużony, dofinansowanie utrzymane i zwiększone, a inwestycja wróciła na właściwe
tory. Hala została wybudowana i oddana do użytku. Z rocznym opóźnienie, bo w
listopadzie 2025 roku, ale szczęśliwie do końca.

Manipulacje zamiast prawdy

Gdy wróciły szanse na realizację inwestycji, z ust prezydenta miasta oraz jego zastępców
padały wypowiedzi, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistym przebiegiem
wydarzeń. Przemilczano fakt wykreślenia inwestycji z planów przetargowych w sierpniu
2024 roku. Nie wspomniano o wielomiesięcznej bezczynności urzędu po otrzymaniu
rządowego dofinansowania. Nie padło ani jedno zdanie o tym, że miasto samo pozbawiło
się szansy na dodatkowe środki, bo przez półtora roku nie ogłosiło przetargu.
Zamiast faktów – wygodna opowieść o „konsekwentnych działaniach” i „determinacji
władz” nachalnie wciskała się do uszu mieszkańców . Opowieść całkowicie oderwana od
dokumentów i chronologii zdarzeń.

Milczenie o tych, którzy naprawdę uratowali projekt

Podczas uroczystości oficjalnego przecięcia wstęgi, nie padły podziękowania dla rządu
Donalda Tuska, który realnie uratował inwestycję. To właśnie decyzje obecnych władz
państwowych umożliwiły wydłużenie terminu realizacji projektu oraz zwiększenie
dofinansowania, bez czego hala nigdy by nie powstała.
To przemilczenie było celowe. Bo nie pasuje do pisowskiej narracji sukcesu., których
twarze przebijały się podczas środowej uroczystości. A nadto burzy starannie
reżyserowany obraz, w którym lokalna władza występuje w roli bohatera, a nie sprawcy
problemów.

Były premier jako rekwizyt

Szczególnie wymowny był udział byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który –
sądząc po jego wystąpieniu – nie miał świadomości, że projekt hali został wcześniej
wykreślony z planowanych inwestycji decyzją prezydenta miasta. Został wykorzystany
jako symbol sukcesu, choć w rzeczywistości firmował swoją obecnością projekt, który
niemal został pogrzebany przez gospodarza uroczystości.
To sytuacja kompromitująca – zarówno dla lokalnych władz, jak i dla samego obozu
politycznego, który próbuje dziś przypisać sobie cudzą pracę.

Kampania sukcesu na kłamstwie

To, co wydarzyło się w Mysłowicach, było obrzydliwą kampanią sukcesu zbudowaną na
wymazywaniu ludzi, manipulowaniu faktami i politycznym cynizmie, i co ważne bo
wykorzystana została uczniowska społeczność dzieci niepełnosprawnych. Prezydent
Mysłowic nie jest autorem tego sukcesu. Jest autorem decyzji, która niemal tę inwestycję
pogrzebała.

Hala sportowa dla dzieci z niepełnosprawnościami zasługuje na szacunek. Rodzice
zasługują na wdzięczność. Mieszkańcy zasługują na prawdę.
Zamiast tego dostali spektakl władzy, która najpierw skreśla inwestycję, a potem z pełną
powagą przecina wstęgę i ogłasza sukces.

I to jest sedno tej historii.

4.3 9 głosów
Ocena artykułu
Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy najwięcej głosów
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top