Sprawa dyrektor Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach, Małgorzaty Książek-Grelewicz po raz kolejny wróciła na sesję Rady Miasta. I po raz kolejny nie był to temat marginalny, techniczny ani politycznie wydumany. Chodzi o mieszkańców, lokale komunalne, sposób traktowania najemców i standard działania miejskiej jednostki, która powinna być dla ludzi wsparciem, a nie źródłem kolejnych problemów.
Podczas XXX sesji Rady Miasta Mysłowice 28 maja 2026 roku do porządku obrad wprowadzono projekt uchwały nr 24 dotyczący rozpatrzenia skargi na działalność dyrektorki Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach. Projekt wprowadzała przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, radna Wioleta Wybraniec, wskazując:
„Projekt uchwały numer dwadzieścia cztery w sprawie rozpatrzenia skargi pani na działalność dyrektora Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach.”
Ostatecznie Rada Miasta uznała skargę za zasadną. Wynik głosowania był jednoznaczny: 13 gosów za, 2 głosy przeciw, 6 głosów wstrzymujących
Szczególnie mocno wybrzmiała wypowiedź radnego Dariusza Wendreńskiego, który nie tylko odniósł się do samej skargi, ale również do powtarzalności problemów związanych z MZGK i sposobem zarządzania jednostką. Radny wskazał:
„Drodzy Państwo, na komisji pozwoliłem sobie rzeczywiście jeszcze raz przypomnieć te skargi już rozpoznane. To jest kolejny miesiąc, gdzie mamy zasadną skargę na działalność dyrektora MZGK w Mysłowicach. Poprosiłem wówczas panią sekretarz, która jest tutaj obecna na sali, żeby ten temat został poruszony na tak zwanym zarządzie i żeby zarząd podjął w końcu jakieś zdecydowane działania.”
Dariusz Wendreński mówił dalej:
„Nie może być tak, że co miesiąc przychodzą do nas mieszkańcy, którzy już mają sprawy sądowe w toku, no bo ja nie wiem, z czego to wynika. Pani dyrektor naprawdę ma ewidentny problem w takim codziennym kontakcie z mieszkańcami. Pani dyrektor nie ma na sali, pewnie mi odpowie w drodze mailowej, co sądzi na temat mojej wypowiedzi, ale proszę bardzo, ja się z tym nie kryję.”
Najostrzejszy fragment wystąpienia radnego Dariusza Wendreńskiego dotyczył pytania o realne konsekwencje wobec dyrektor MZGK:
„Pani sekretarz, ja tutaj zadam to pytanie po raz kolejny. Czy ten wątek został faktycznie poruszony na zarządzie?
Jakie działania dyscyplinujące, personalne zostaną poczynione wobec dyrektor MZGK? Bo to jest, jeszcze raz powtarzam, sytuacja niedopuszczalna i karygodna, żeby mieszkańcy musieli skarżyć się, że słyszą ze strony dyrektora, profesjonalny pełnomocnik słyszy ze strony dyrektora, nie widzę podstaw, żeby się z panią spotkać. Pani dyrektor straszy wypowiedzeniem umowy, straszy wymianą zamków, do której chyba finalnie doszło.
Doszło, oczywiście, że doszło. Naprawdę, to nie może tak wyglądać i bardzo proszę o odpowiedź, co wy z tym zamierzacie zrobić. Skarga jest oczywiście zasadna i będziemy głosowali za, ale teraz powiem kolokwialnie, piłka jest po waszej stronie.
Co wy z tym zrobicie? Bo czas najwyższy skończyć z tą samowolą pani dyrektor w naszej miejskiej jednostce. Dziękuję.”
To nie są słowa przypadkowe. To głos radnego, który wprost mówi o powtarzających się skargach, problemach w kontakcie z mieszkańcami i potrzebie zdecydowanych działań ze strony władz miasta. Co ważne, nie mówimy o luźnej dyskusji politycznej, lecz o sprawie zakończonej uznaniem skargi za zasadną.
Nie jest to jednak pierwszy taki sygnał. W sieci można znaleźć informacje o wcześniejszych skargach mieszkańców na dyrektor MZGK. W kwietniu 2026 roku portal CtMyslowice.pl informował o skardze najemcy lokalu komunalnego przy ul. Grunwaldzkiej 22. Według portalu Komisja Skarg, Wniosków i Petycji po wysłuchaniu skarżącego jednogłośnie uznała skargę za zasadną, a sprawa dotyczyła wieloletniego sporu najemcy z dyrektor MZGK.
W lutym 2026 roku ten sam portal opisywał sprawę wieloletniego najemcy mieszkania komunalnego przy ul. Grunwaldzkiej, który zarzucał dyrektor MZGK naruszenie przepisów oraz problemy związane z korespondencją, wypowiedzeniem najmu i ustawieniem pojemników na odpady. W BIP miasta znajduje się również projekt uchwały z 2026 roku, w którym Komisja rekomendowała uznanie za zasadną skargi dotyczącej zaniedbań, nienależytego wykonywania zadań oraz działań sprzecznych z przepisami prawa przez dyrektor MZGK.
To nie wygląda już na pojedynczy konflikt. To zaczyna wyglądać jak utrwalony problem zarządzania miejską jednostką. Już w 2025 roku Rada Miasta Mysłowice uznała za zasadną skargę mieszkanki dotyczącą działalności dyrektor MZGK przy rozpatrywaniu wniosku o przyznanie mieszkania zastępczego. Wcześniej procedowano także skargę dotyczącą m.in. likwidacji całodobowego telefonicznego punktu zgłaszania usterek, awarii, braku ogrzewania i sposobu reakcji MZGK – Komisja również rekomendowała wtedy uznanie skargi za zasadną.
Warto przypomnieć jeszcze jeden fakt: radni już w listopadzie 2024 roku przyjęli apel do prezydenta Dariusza Wójtowicza o rozwiązanie stosunku pracy z dyrektor MZGK Małgorzatą Książek-Grelewicz. Za apelem zagłosowało 12 radnych, 10 było przeciw. Treść samej uchwały była jednoznaczna: Rada Miasta zaapelowała do prezydenta o rozwiązanie stosunku pracy z dyrektor Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach.
W apelu radni wskazywali, że dyrektor MZGK pełni funkcję od 2019 roku, a wiele jej decyzji budzi poważne kontrowersje. Podnoszono także pogarszający się stan miejskiej substancji mieszkaniowej, spadek liczby mieszkań komunalnych, wzrost liczby pustostanów oraz problemy związane z lokalami i remontami.
I co zrobił prezydent? Z dostępnych informacji wynika, że Dariusz Wójtowicz nie zakładał odwołania dyrektorki MZGK. Portal iTVM informował w grudniu 2024 roku, że prezydent nie planuje usunięcia Małgorzaty Książek-Grelewicz ze stanowiska.
To właśnie tu zaczyna się zasadniczy problem polityczny. Bo jeżeli mieszkańcy składają kolejne skargi, komisje uznają część z nich za zasadne, radni apelują o zmianę na stanowisku, a prezydent konsekwentnie broni swojej dyrektorki, to odpowiedzialność przestaje spoczywać wyłącznie na MZGK. Przechodzi również na prezydenta miasta.
MZGK zarządza zasobem mieszkaniowym miasta. To nie jest zwykła jednostka administracyjna od „papierów”. To instytucja, z którą kontaktują się mieszkańcy często w sytuacjach trudnych: awarii, złego stanu technicznego mieszkań, problemów z lokalami zamiennymi, zaległościami, remontami czy wypowiedzeniami umów. W takich sprawach standard komunikacji powinien być szczególnie wysoki. Tymczasem z kolejnych skarg i dyskusji radnych wyłania się obraz jednostki, wobec której mieszkańcy tracą zaufanie.
Nie można każdej krytyki zbywać polityką. Nie można każdego głosu mieszkańca traktować jak ataku. Nie można też udawać, że kolejne skargi, kolejne uchwały i kolejne apele radnych nie tworzą żadnego szerszego obrazu. Tworzą. I jest to obraz poważnego kryzysu zaufania do sposobu zarządzania MZGK.
Prezydent Dariusz Wójtowicz powinien odpowiedzieć mieszkańcom na proste pytanie: ile jeszcze zasadnych skarg musi wpłynąć, żeby uznał, że problem jest realny? Ile razy Rada Miasta ma sygnalizować, że w MZGK dzieje się źle? Ile kolejnych historii lokatorów musi trafić na komisje i sesje, zanim władze miasta przestaną chronić personalne decyzje, a zaczną chronić mieszkańców?
Bo dziś problemem nie jest już tylko sama dyrektor MZGK. Problemem jest także polityczna odpowiedzialność prezydenta, który mimo narastających sygnałów ostrzegawczych nie zdecydował się na realną zmianę. A mieszkańcy Mysłowic mają prawo oczekiwać od miejskiej jednostki nie arogancji, lecz sprawności, przejrzystości i szacunku.
mt





