Kiedyś Mysłowice nazywano “miastem na skrzyżowaniu kultur”, ale teraz, dzięki niezwykłej polityce zarządzania oświetleniem ulicznym, spokojnie można by je przemianować na “miasto ciemności”. Nie, nie chodzi o jakieś metaforyczne zaćmienie umysłów, choć pewne decyzje mogą do tego skłaniać. Chodzi o rzeczywisty mrok na ulicach, który, jak się okazuje, ma być świetlaną inwestycją w przyszłość. Tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy, według których prezydent Dariusz Wójtowicz wyłącza światła, bo za trzy lata w Mysłowicach ma jeździć tramwaj. Tak, tramwaj – prawdziwy, na szynach!
Oszczędności na tramwaj czy bilet do absurdu?
Złośliwi mieszkańcy, zamiast docenić wizjonerskie podejście prezydenta, doszukują się drugiego dna. “Może jeszcze wyłączą wodę, bo metro trzeba wybudować?” – żartuje jeden z nich. Albo pytają: “Czy te oszczędności na energii obejmują też biura urzędników, czy tylko nasze ulice?” Zamiast podziwiać perspektywę miejskiej komunikacji szynowej, wietrzą spisek. A przecież wszystko wskazuje na to, że tramwaj w Mysłowicach rozwiąże wszystkie problemy: od korków po brak miejsc parkingowych. I kto wie, może nawet przestanie być potrzebne oświetlenie ulic – wszyscy będą jeździć tramwajem, więc po co światło na drogach?
Osyra vs. Wójtowicz – mistrzowie ciemności
Nie da się ukryć, że prezydent Wójtowicz ma godnego poprzednika, który również zasłynął z wyłączania prądu. Grzegorz Osyra, były gospodarz miasta, był pionierem w tej dziedzinie. To właśnie za jego czasów Mysłowice po raz pierwszy doświadczyły, co znaczy budżetowa ciemność. Legenda głosi, że zgaszone latarnie były symbolem oszczędności, ale mieszkańcy plotkowali, że może to był tylko sposób na poprawienie widoczności gwiazd. Czyżby Wójtowicz czerpał inspirację od swojego guru? Tylko tym razem zamiast gwiazd mamy tramwaj, który istnieje na razie w sferze marzeń. Ale kto wie, może do trzech razy sztuka – po Osyrowej i Wójtowiczowej ciemności coś rzeczywiście rozbłyśnie!
Pytania, które wszyscy sobie zadają
• Czy ciemne ulice to naprawdę nowoczesny sposób na promocję Mysłowic jako miasta eko? W końcu oszczędzamy energię, a może i CO2!
• Kiedy mieszkańcy dostaną mapę „ciemnych stref”, żeby wiedzieli, gdzie lepiej nie chodzić po zmroku?
• Czy prezydent w ramach solidarności planuje wieczorem wyłączać światło również w swoim gabinecie? A może to tylko “przywilej” dla mieszkańców?
• Skoro oszczędności są takie ważne, to może warto wyłączyć też sygnalizację świetlną i wprowadzić ruch sterowany intuicją?
Ciemność widzę!
Mysłowice z pewnością przejdą do historii – choćby jako jedno z nielicznych miast, gdzie przyszłość buduje się w mroku. Nie ma co narzekać, lepiej przygotować się na wizjonerskie rozwiązania. Czekamy na kolejne decyzje, które sprawią, że miasto stanie się jeszcze bardziej innowacyjne. A tramwaj? Kiedyś, za te trzy lata, pewnie pojedzie… o ile wcześniej ktoś nie zgasi światła na przystanku.
kd
fot: facebook/mieszkańcy