Do końca pracy obecnego dyrektora Szpitala nr 2 im. dr. Tadeusza Boczonia w Mysłowicach zostały już tylko ostatnie dni robocze. A mieszkańcy, pacjenci i pracownicy nadal nie wiedzą, kto ma przejąć stery w jednej z najważniejszych miejskich instytucji. To nie jest drobna sprawa kadrowa. To sprawa bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Mysłowic.
Sytuacja wokół Szpitala nr 2 od miesięcy budzi ogromne emocje. Placówka, która od ponad stu lat służy mieszkańcom regionu, prowadzi m.in. oddziały: wewnętrzny, rehabilitacyjny, chirurgii ogólnej, chirurgii urazowo-ortopedycznej oraz okulistyczny. Według danych Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego organem prowadzącym szpital jest Gmina Mysłowice.
Tym bardziej niezrozumiałe jest to, że władze miasta dopuszczają do sytuacji, w której na finiszu kadencji obecnego dyrektora nie przedstawiono mieszkańcom jasnej informacji: kto dalej poprowadzi szpital, w jakim trybie zostanie to rozstrzygnięte i jaki jest plan zabezpieczenia ciągłości zarządzania placówką.
Były pytania. Były pisma. Odpowiedzi brak
Z przekazanych informacji wynika, że temat był podnoszony wielokrotnie: kierowano pisma do prezydenta, pytano na Komisji Zdrowia, poruszano sprawę na Radzie Społecznej oraz na sesji Rady Miasta. Mimo to odpowiedzi nadal brak.
To wygląda jak klasyczny przykład urzędniczego lekceważenia ludzi, którzy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z miejskim szpitalem. Pacjenci mają prawo do poczucia bezpieczeństwa. Pracownicy mają prawo do stabilizacji. Radni mają prawo do informacji. A prezydent miasta ma obowiązek tę informację przekazać – jasno, publicznie i bez politycznych uników.
Nie chodzi przecież o stanowisko w podrzędnej jednostce. Chodzi o szpital. O miejsce, do którego trafiają mieszkańcy w chorobie, po wypadkach, w sytuacjach nagłych i dramatycznych.
Czy stanowisko dyrektora jest już komuś obiecane?
Wśród pracowników szpitala narasta również bardzo poważne podejrzenie, że brak jasnych informacji ze strony władz miasta nie jest przypadkowy. Coraz częściej pojawiają się głosy, że miejsce po dyrektorze Grzegorzu Nowaku może być już nieformalnie „obiecane” osobie określanej jako tzw. „przyjaciel rodziny” – czyli kandydatowi wskazanemu nie ze względu na kompetencje, doświadczenie i dorobek w ochronie zdrowia, ale według klucza towarzysko-politycznego.
Jeżeli takie obawy są bezpodstawne, władze miasta powinny natychmiast je przeciąć, przedstawiając jasny tryb dalszego postępowania: czy będzie konkurs, kto czasowo przejmie obowiązki i jakie kryteria będą decydować o wyborze nowego dyrektora. Milczenie tylko wzmacnia podejrzenia, że najważniejsze stanowisko w miejskim szpitalu może stać się elementem politycznego rozdania.
Szpital nie jest miejscem na eksperymenty kadrowe ani nagrody dla znajomych. To instytucja, która wymaga ludzi z doświadczeniem, odpornością na kryzysy, znajomością realiów medycznych i umiejętnością zarządzania zespołem. Obsadzanie takiego stanowiska „po znajomości” byłoby skrajnie nieodpowiedzialne – zwłaszcza w momencie, gdy placówka przechodzi przez jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii.
Od 8 czerwca szpital także bez dyrektora do spraw medycznych
Niepokój jest tym większy, że od 8 czerwca Szpital nr 2 pozostaje również bez dyrektora do spraw medycznych, który złożył rezygnację. Oznacza to, że placówka może wejść w kolejny tydzień nie tylko bez jasności co do osoby zarządzającej całym szpitalem, ale także bez kluczowego nadzoru medycznego.
To już nie jest zwykłe zamieszanie organizacyjne. To sytuacja, która może realnie wpływać na bezpieczeństwo pacjentów, komfort pracy personelu i ciągłość podejmowania najważniejszych decyzji. W takim momencie odpowiedzialne władze miasta powinny działać transparentnie, szybko i zdecydowanie. Tymczasem mieszkańcy i pracownicy dostają ciszę.
Najpierw zawieszenie, potem przywrócenie. Teraz znów niepewność
Grzegorz Nowak pełni funkcję dyrektora od listopada 2018 roku. Jak informowała wówczas ITVM, przed nim była sześcioletnia kadencja. Portal wskazywał również na jego wieloletnie doświadczenie w ochronie zdrowia, w tym pracę w szpitalach i Narodowym Funduszu Zdrowia.
W 2025 roku wokół dyrektora pojawiło się jednak zamieszanie. Portal CtMyslowice.pl informował, że Grzegorz Nowak został zawieszony przez prezydenta Dariusza Wójtowicza w pełnieniu obowiązków. Kilkanaście dni później lokalne media podały, że decyzja została cofnięta, a dyrektor wrócił na stanowisko po analizie dokumentacji i rozmowach z lekarzami.
I właśnie dlatego obecne milczenie władz miasta jest tak niepokojące. Skoro wokół osoby dyrektora już wcześniej podejmowano tak gwałtowne decyzje, tym bardziej mieszkańcy powinni dziś usłyszeć jasny komunikat. Tymczasem zamiast stabilizacji mamy kolejną odsłonę niepewności.
Konsolidacja z Jaworznem, protesty i wycofanie się miasta
W ostatnich tygodniach mieszkańcy byli świadkami kolejnego zwrotu akcji. 22 kwietnia 2026 roku podpisano list intencyjny dotyczący możliwej współpracy lub konsolidacji Szpitala nr 2 w Mysłowicach ze Szpitalem Wielospecjalistycznym w Jaworznie. O sprawie informowała m.in. Śląsko-Dąbrowska „Solidarność”, wskazując, że pracownicy szpitala byli zaniepokojeni przyszłością placówki i zapowiadali, że będą patrzeć samorządowcom na ręce.
Związkowcy podnosili obawy o miejsca pracy, przyszłość oddziałów i ewentualne przenoszenie świadczeń poza Mysłowice. Przed szpitalem odbyła się także pikieta pod hasłem „Nie oddamy szpitala”.
Następnie prezydent Dariusz Wójtowicz ogłosił zakończenie rozmów z Jaworznem. Jak podała ITVM, prezydent tłumaczył decyzję odpowiedzialnością za sytuację społeczną wokół szpitala oraz potrzebą prowadzenia działań naprawczych w sposób, który nie będzie pogłębiał obaw pacjentów i pracowników.
Tyle że po zakończeniu rozmów z Jaworznem mieszkańcy nadal nie poznali pełnego planu. Zamiast stabilnej strategii mamy serię komunikatów, zwrotów i politycznych napięć. Najpierw pomysł współpracy z Jaworznem. Potem odwrót. Teraz audyt. A równocześnie brak odpowiedzi na podstawowe pytanie: kto będzie kierował szpitalem za kilka dni?
Audyt nie zastąpi decyzji kadrowej
Miasto zapowiedziało audyt ekonomiczno-finansowy Szpitala nr 2. Według informacji ITVM przeprowadzi go spółka Audit Consulting Municipal z Chorzowa, a wartość zamówienia wynosi 126 690 zł brutto. Audyt ma objąć lata 2023–2025 i dotyczyć m.in. sytuacji finansowej, zadłużenia, rentowności usług, organizacji pracy, polityki kadrowej i działalności medycznej.
Sam audyt może być potrzebny. Problem w tym, że audyt nie odpowiada na pytanie, kto jutro bierze odpowiedzialność za zarządzanie szpitalem. Audyt nie podpisuje dokumentów, nie prowadzi rozmów z personelem, nie rozwiązuje konfliktów, nie daje załodze poczucia stabilizacji.
Władze miasta nie mogą chować się za procedurą audytową, gdy równolegle wygasa kwestia obsady najważniejszego stanowiska w placówce. To dwa różne porządki: analiza finansowa jest jednym, a ciągłość zarządzania szpitalem – drugim.
Szpital potrzebuje stabilizacji, nie politycznej mgły
W ostatnich miesiącach wokół Szpitala nr 2 nagromadziło się zbyt wiele chaosu. Zawieszenie dyrektora i jego przywrócenie. Pomysł konsolidacji z Jaworznem i wycofanie się z rozmów. Zapowiedź audytu. Protesty pracowników. Publiczne spory. I teraz brak jasnej informacji o tym, kto będzie kierował placówką po zakończeniu pracy obecnego dyrektora.
Tak nie powinno wyglądać zarządzanie miejskim szpitalem.
Jeżeli władze Mysłowic mają plan – powinny go natychmiast przedstawić. Jeżeli planu nie mają – powinny uczciwie to powiedzieć. Najgorsze jest milczenie, bo ono rodzi plotki, napięcia i poczucie, że decyzje zapadają gdzieś za zamkniętymi drzwiami.
Mieszkańcy i pracownicy zasługują na odpowiedź
Szpital nr 2 nie jest własnością żadnej ekipy politycznej. Nie jest narzędziem wizerunkowym prezydenta. Nie jest planszą do rozgrywek między środowiskami samorządowymi. To publiczna placówka ochrony zdrowia, finansowana i nadzorowana przez miasto, a więc przez wspólnotę mieszkańców.
Dlatego władze Mysłowic powinny natychmiast odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:
Kto przejmie kierowanie Szpitalem nr 2 po zakończeniu pracy obecnego dyrektora? Czy zostanie ogłoszony konkurs? Czy będzie osoba pełniąca obowiązki? Jak zabezpieczono ciągłość zarządzania? Jaki jest realny plan dla placówki po rezygnacji z rozmów z Jaworznem?
Dalsze milczenie będzie już nie tylko brakiem komunikacji. Będzie dowodem na brak odpowiedzialności.
Dziś pytania są już bardzo konkretne: kto od najbliższych dni będzie kierował Szpitalem nr 2? Czy stanowisko dyrektora zostało już komuś politycznie obiecane? Czy władze miasta zamierzają przeprowadzić otwarty i transparentny konkurs? Kto zabezpieczy nadzór medyczny po rezygnacji dyrektora do spraw medycznych od 8 czerwca?
Mysłowice nie mogą sobie pozwolić na zarządzanie szpitalem przez niedomówienia, domysły i układy personalne. Jeżeli prezydent miasta ma plan – powinien go natychmiast ujawnić. Jeżeli nie ma planu – mieszkańcy również mają prawo to wiedzieć.
Bo szpital to nie prywatny folwark, nie polityczna przechowalnia i nie miejsce na rodzinno-partyjne nominacje. To placówka publiczna, od której zależy zdrowie i życie mieszkańców. A w takiej sprawie milczenie władz miasta jest nie tylko żenujące. Jest niebezpieczne.
mt





