Rytuał absolutorium

Udostępni

W Mysłowicach wydarzyło się dokładnie to, czego spodziewali się wszyscy obserwatorzy mysłowickiej sceny samorządowej. Prezydent Dariusz Wójtowicz otrzymał absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok oraz wotum zaufania. Wynik w obu głosowaniach: 13 do 10. Matematyka lokalnej większości znów zadziałała bez zarzutu.

Bez sensacji

Politycznie nie było tu żadnej sensacji, bo prezydenta poparli radni Wspólnie dla Mysłowic i Prawa i Sprawiedliwości, a opozycja była przeciw. Nie zaskoczyło też, że radni rządzącej miastem koalicji siedzieli jak myszy pod miotłą, bez dyskusji. W imieniu PiS Mariusz Wielkopolan, a w imieniu WdM Andrzej Dąbek oznajmili, że karnie zagłosują ZA.

Radny Dąbek pokornie zapowiedział w imieniu radnych WdM głosowanie za wotum zaufania i absolutorium.

 

Można odnieść wrażenie, że najważniejsza decyzja w samorządowym roku była nie tyle debatą nad stanem miasta, ile rytuałem potwierdzającym, że większość nadal wykonuje rozkazy Dariusza Wójtowicza.

Głosowanie było tylko formalnością potwierdzającą, że Dariusz Wójtowicz twardo trzyma swoich radnych, którzy na sesji zgodnie milczeli.

Absolutorium i wotum zaufania nie powinny być tylko politycznym automatem, a momentem, w którym radni powinni odpowiedzieć mieszkańcom na pytanie: czy miasto jest prowadzone odpowiedzialnie? Takie pytania stawiało wielu radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy kwestionowali optymistyczną, pisaną w różowych barwach narrację raportu o stanie miasta za 2025 rok.

Problemy zniknęły?

Mysłowice z raportu prezentują się jako miasto stabilne, rozsądnie zarządzane, spokojnie, a nawet sukcesywnie rozwijające się mimo trudności. Tylko, że mysłowiczanie nie żyją Matrixie, a w mieście, które działa w trybie awaryjnym, ledwo domykającym finanse, zmuszonym odraczać płatności i przesuwać problemy na kolejny rok, a prezydent łamie dyscyplinę finansów publicznych.

Radni Koalicji Obywatelskiej nie mogli wyjść ze zdziwienia, że widoczne gołym okiem problemy miasta z raportu cudownie wyparowały. Aktywnie więc zabierali głos. Na zdjęciu Sebastian Roncoszek i Dariusz Wendreński.

Wymowne jest, że przy wykonaniu budżetu pojawiła się pozytywna opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej z zastrzeżeniami, które są ważnym ostrzeżeniem. Jeśli nadwyżka operacyjna została „wykreowana” przez odroczenie płatności bieżących, to nie sposób udawać, że mamy do czynienia z finansowym triumfem.

To trochę tak, jakby domowy budżet uznać za świetny tylko dlatego, że w grudniu nie zapłaciliśmy rachunków i przełożyliśmy je na styczeń. Określenie „malowanie trawy na zielono” pasuje do sesji absolutoryjnej jak ulał.

W mieście są przedsięwzięcia, wydarzenia i projekty. Jednak, jak zauważa radna Dorota Konieczny-Simela, Mysłowice wciąż gonią tyły w zakresie realizacji zadań rozwojowych w porównaniu z podobnymi miastami na Śląsku. Inni radni pytali, co faktycznie kryje się za 70 milionami złotych inwestycji, skoro władza często powoływała się na to, co dopiero ma zostać zrealizowane — jak w przypadku modernizacji kąpieliska Słupna.

Dorota Konieczny-Simela zwracała uwagę, że pod względem inwestycji jesteśmy jednym z ostatnich rankingach miast na prawach powiatu, więc władze nie bardzo mają się czym chwalić.

Jest plan?

Brakuje rozmowy o tym, czy miasto ma realny plan uzdrowienia finansów, czy tylko plan przetrwania do kolejnej sesji. Brakuje odwagi, by powiedzieć mieszkańcom, że sytuacja jest trudna, część decyzji była spóźniona, a nie wszystko da się przykryć samochwalczym wystąpieniem prezydenta. Brakuje też głosu tych, którzy prezydenta popierają, bo jeśli radni większości głosują za wotum zaufania i absolutorium i mają do tego pełne prawo, to mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że usłyszą uzasadnienie większe niż sama dyscyplina polityczna.

Bez złośliwości w stronę oponentów Dariusz Wójtowicz nie byłby Dariuszem Wójtowiczem.

Milczenie w takich sprawach jest komunikatem, że popieramy, ale nie dyskutujemy. Bierzemy współodpowiedzialność, ale bez rozliczania. Absolutorium nie jest prywatnym gestem sympatii wobec prezydenta, a publiczną oceną zarządzania miastem. Tymczasem nie widać planu, ani pomysłu na miasto.

Przetrwanie jest sukcesem?

Władza coraz częściej myli przetrwanie z sukcesem, a jeśli miasto nie upadło, to dla rządzących już powód do dumy, bo udało się przesunąć zobowiązania. Jeśli RIO nie zakwestionowało wszystkiego, to można ogłosić, że krytycy przesadzają, a większość ma 13 głosów, to znaczy, że można spokojnie iść dalej.

Mariusz Wielkopolan jak zwykle „wiedział wszystko najlepiej” i sprytnie udawał, że umie w standardy odbierając głos radnemu Bąkowi.

Absolutorium zostało udzielone, wotum zaufania również. Formalnie więc prezydent może mówić o sukcesie. Jednak, czy mieszkańcy powinni czuć spokój? A co jeśli kiedyś przyjdzie termin spłaty?Wtedy żadne 13 głosów „za” nie uratuje Mysłowic.

Marcin Stroński

5 1 głosów
Ocena artykułu
Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy najwięcej głosów
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top