Sekwencja tych działań ma swój cel. Czy ktoś chce wyeliminować Wojciecha Króla z polityki?

Udostępni

Drugi wniosek o uchylenie immunitetu, drugi wniosek o zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie, kolejne medialne przecieki i coraz bardziej efektowne opowieści o rzekomych korzyściach. Wojciech Król odpowiada ironią i sugeruje, że nie chodzi już wyłącznie o postępowanie karne. „Sekwencja tych działań, tempo składania kolejnych wniosków i próby wywierania presji mają swój cel” – mówi. Trudno nie zauważyć, że niezależnie od intencji śledczych polityczny skutek całej operacji jest już bardzo konkretny.

 

 

Prokuratura Europejska ponownie chce uchylenia immunitetu posła Wojciecha Króla oraz zgody Sejmu na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Drugi wniosek został skierowany do Sejmu 29 lipca 2026 roku. EPPO oficjalnie informuje, że chodzi o nowe podejrzenia dotyczące płatnej protekcji i przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za zapewnianie korzystnych rozstrzygnięć dla określonych spółek. Jednocześnie sama Prokuratura Europejska zastrzega, że na tym etapie postępowania poszukuje zarówno dowodów obciążających, jak i działających na korzyść podejrzewanych osób oraz przypomina o zasadzie domniemania niewinności.

I właśnie o tym ostatnim elemencie w medialnym ferworze można czasem zapomnieć.

Tajlandia, samochody, nieruchomości. Brakuje chyba tylko jachtu

Według medialnych informacji nowy wniosek ma dotyczyć dwóch kolejnych czynów kwalifikowanych z art. 230 Kodeksu karnego, czyli płatnej protekcji. W opisach pojawiają się wyjazdy zagraniczne, korzystanie z samochodu, nieruchomości i kontakty związane z potencjalnymi kontraktami.

Najbardziej widowiskowym elementem tej historii okazała się Tajlandia. Według przedstawianej w mediach wersji jeden z przedsiębiorców miał sfinansować Królowi wyjazd właśnie do tego kraju.

Problem w tym, że poseł odpowiada:

– Dowiedziałem się, że za czyjeś pieniądze poleciałem do Tajlandii. Problem polega na tym, że nigdy nie byłem w Tajlandii, nad czym osobiście ubolewam. Resztę podobnych opowieści proponuję traktować z porównywalnym dystansem – mówi poseł.

Jeżeli więc ten element materiału procesowego rzeczywiście zostanie przedstawiony jako dowód korzyści przyjętej przez parlamentarzystę, zapewne warto będzie dokładnie sprawdzić, co właściwie ma go potwierdzać. Bo w przeciwnym razie polityczna sensacja może zacząć przypominać scenariusz filmu, w którym główny bohater odbywa egzotyczne podróże, nawet nie ruszając się z Polski.

Na razie opinii publicznej prezentowane są przede wszystkim twierdzenia śledczych i informacje pochodzące z dokumentów postępowania przygotowawczego. To nie jest jeszcze prawomocny wyrok, a sam Król kwestionuje przedstawiany obraz wydarzeń.

Pierwszy areszt nie przeszedł. Jest więc drugi wniosek

To szczególnie istotne w kontekście wcześniejszej decyzji Sejmu.

31 lipca parlamentarzyści zgodzili się na pociągnięcie Wojciecha Króla do odpowiedzialności karnej za dwa czyny objęte pierwszym wnioskiem. Jednocześnie Sejm nie zgodził się na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła. Za aresztem zagłosowało 181 parlamentarzystów, przeciw było 251, a pięciu wstrzymało się od głosu.

To rozróżnienie ma znaczenie. Sejm nie zablokował śledztwa. Pozwolił na prowadzenie postępowania wobec parlamentarzysty, ale większość nie uznała wówczas, że przedstawione argumenty uzasadniają sięgnięcie po najdalej idący środek – zatrzymanie i tymczasowy areszt.

Król komentuje to po swojemu:

– Pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu, który według relacji medialnych miał być „ewidentny”, okazał się ewidentnie słaby. Drugi, zanim ktokolwiek zdążył go przeczytać, według relacji pochodzących z tego samego źródła jest już „miażdżący” – komentuje Król.

Można odnieść wrażenie, że wraz z każdym kolejnym dokumentem rośnie przede wszystkim arsenał przymiotników. Było „ewidentnie”, teraz jest „miażdżąco”. Poseł najwyraźniej postanowił pomóc autorom następnych nagłówków.

– Wkrótce proszę spodziewać się trzeciego wniosku o uchylenie immunitetu oraz zgodę na zatrzymanie i aresztowanie. Podpowiadam: można go będzie określić przymiotnikiem „przytłaczający” – dodaje.

Prześmiewcza forma nie rozstrzyga oczywiście o wartości materiału dowodowego. Ten będzie można rzetelnie ocenić dopiero wtedy, kiedy zostanie poddany kontroli procesowej. Pokazuje jednak, jak bardzo postępowanie karne przekształciło się równolegle w polityczno-medialny spektakl.

Dlaczego „zapał” ma skończyć się w grudniu?

Najbardziej intrygujące jest jednak inne zdanie Króla:

– Uprzejmie informuję, że zapał do mojego aresztowania skończy się w grudniu. Do tego czasu będą składane kolejne wnioski o uchylenie immunitetu oraz zgodę na zatrzymanie i aresztowanie – mówi Król.

Dlaczego akurat grudzień?

Poseł tego w swoim oświadczeniu nie rozwija. Nie sposób jednak pominąć jego drugiej ważnej funkcji politycznej. Od 12 grudnia 2024 roku Wojciech Król jest przewodniczącym Rady Mediów Narodowych. Jego wybór nastąpił po zmianie układu sił w Radzie – dotychczasowa większość związana z PiS została utracona.

Król nie mówi wprost, że postępowanie prokuratorskie jest zemstą za jego działalność w RMN. Nie przedstawia również dowodu na istnienie politycznego polecenia wymierzonego w niego.

Ale stawia pytanie o sekwencję zdarzeń.

– Sekwencja tych działań, tempo składania kolejnych wniosków i próby wywierania presji mają swój cel. Najwyraźniej nie zakładano, że mój układ nerwowy to wytrzyma – stwierdza.

I tu zaczyna się polityczna część całej historii.

Nawet bez wyroku można polityka skutecznie usunąć z gry

Aby wyeliminować polityka z życia publicznego, wcale nie trzeba najpierw uzyskać prawomocnego wyroku.

Wystarczy miesiącami umieszczać jego nazwisko obok słów „korupcja”, „łapówki”, „areszt” czy „prokuratura”. Potem pojawia się pierwszy wniosek, drugi wniosek, kolejne przecieki, kolejne medialne nagłówki i kolejne informacje o „miażdżących materiałach”. Zanim sąd zobaczy choćby akt oskarżenia, część opinii publicznej może już mieć własny wyrok.

W przypadku Króla konsekwencje polityczne są realne. Na początku września został zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego KO po tym, jak władze klubu zapoznały się z materiałami dotyczącymi kolejnego wniosku EPPO.

Czy właśnie o taki skutek chodzi prokuraturze? Tego dziś uczciwie stwierdzić nie można. Nie ma publicznie dostępnego dowodu, że EPPO realizuje plan politycznego usunięcia Wojciecha Króla.

Nie oznacza to jednak, że nie wolno zadawać pytania o polityczne skutki podejmowanych działań.

Bo efekt jest widoczny gołym okiem: parlamentarzysta, który nie został prawomocnie skazany, jest już politycznie obciążony zarzutami, odsunięty w swoim klubie i przedstawiany opinii publicznej przede wszystkim przez pryzmat śledztwa.

Śledztwo o tramwajach, które zaczyna jeździć coraz dalszymi trasami

W tle pozostaje jeszcze jedna kwestia.

Postępowanie EPPO prowadzone w Katowicach dotyczy śledztwa związanego z finansowaną ze środków Unii Europejskiej modernizacją infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Prokuratura Europejska potwierdza jednak, że w toku tego wielowątkowego postępowania pojawiły się również kolejne podejrzenia dotyczące innych zdarzeń.

Król komentuje:

– Nawet gdybym poleciał do Tajlandii, co miałoby to wspólnego z korupcją w Tramwajach Śląskich? Pytam, ponieważ właśnie pod sygnaturą tego postępowania pani prokurator podejmuje kolejne działania zmierzające do mojego aresztowania – mówi.

I trudno odmówić temu pytaniu znaczenia.

Jeżeli śledztwo rozpoczęte wokół podejrzeń związanych z wielkimi inwestycjami tramwajowymi zaczyna obejmować samochody, zagraniczne podróże, nieruchomości i kontakty przedsiębiorców z parlamentarzystą, prokuratura powinna bardzo precyzyjnie pokazać związek tych zdarzeń z czynami znajdującymi się w jej kompetencji.

Nie wystarczy medialne „miał”, „podobno”, „według ustaleń” czy najbardziej atrakcyjne „źródła twierdzą”. Od instytucji dysponującej możliwością pozbawienia człowieka wolności należy wymagać znacznie więcej niż efektownego scenariusza.

Najpierw dowody, później wyrok

O winie Wojciecha Króla nie zdecyduje ani prokuratura, ani telewizyjny pasek, ani internetowy nagłówek. Jeżeli zostaną mu przedstawione zarzuty i sprawa trafi do sądu, ostateczna ocena dowodów będzie należała do niezawisłego sądu.

Do tego momentu obowiązuje domniemanie niewinności. Zwraca na to uwagę zresztą sama Prokuratura Europejska w swoim oficjalnym komunikacie.

Nie oznacza to immunitetu od krytyki ani zakazu prowadzenia śledztwa. Wręcz przeciwnie – jeśli istnieją dowody przestępstwa, powinny zostać wyjaśnione niezależnie od stanowiska i partyjnych barw podejrzewanego.

Ale równie niebezpieczna jak chronienie polityków przed odpowiedzialnością byłaby sytuacja odwrotna: uznawanie człowieka za winnego na podstawie kolejnych przecieków, medialnych określeń i zarzutów, których nie zweryfikował jeszcze sąd.

Dlatego najważniejsze pytanie w tej sprawie nie brzmi już wyłącznie: co prokuratura zarzuca Wojciechowi Królowi?

Coraz ważniejsze staje się drugie: czy sekwencja wniosków, kolejne próby uzyskania zgody na areszt i towarzysząca im medialna presja są wyłącznie normalnym następstwem rozwijającego się śledztwa, czy też ich skutkiem – zamierzonym bądź nie – będzie całkowite wyeliminowanie Wojciecha Króla z politycznej gry, zanim o jego winie wypowie się sąd?

Na to pytanie dziś nie ma jeszcze udowodnionej odpowiedzi.

Ale zdecydowanie warto je zadawać.

 

 

jarekbogocz

5 1 głosów
Ocena artykułu
Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy najwięcej głosów
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top