Niewielkie pieniądze, lecz dobry pomysł, zaangażowanie mieszkańców i umiejętność wykorzystania lokalnego potencjału zdecydowały o sukcesie Festynu Historyczno-Rodzinnego w Ławkach. W niedzielę, 30 sierpnia, dzielnica przyciągnęła setki mieszkańców Mysłowic, a także gości spoza miasta. Wydarzenie pokazało, że interesującą imprezę można przygotować bez ogromnego budżetu. W tym zakresie władze Mysłowic mogłyby uczyć się od radnej Joanny Myszki, jak za stosunkowo niewielkie pieniądze stworzyć wydarzenie, które naprawdę przyciąga mieszkańców.
Historia zamiast kosztownych fajerwerków
Festyn zorganizowano w ramach projektu „Cechownia Kultury”. Autorką inicjatywy była Joanna Myszka – radna Rady Miasta Mysłowice i mieszkanka Ławek.
Pomysł odbiegał od typowego schematu dzielnicowej imprezy. Zamiast ograniczać wydarzenie do sceny, muzyki i gastronomii, organizatorzy połączyli rodzinny festyn z poznawaniem historii Ławek.
I właśnie ten element okazał się jednym z największych sukcesów wydarzenia.
Pierwsza część festynu została przygotowana w formie terenowej wyprawy. W pięciu miejscach na terenie dzielnicy powstały historyczne przystanki. Mieszkańcy przemieszczali się pomiędzy nimi pieszo, rowerami i samochodami.
Na uczestników czekali aktorzy wcielający się w postacie związane z dawnymi Ławkami. Można było spotkać między innymi właściciela nieistniejącego już młyna czy pierwszego polskiego nauczyciela miejscowej szkoły.
W tę ostatnią postać wcielił się Michał Kirker, przewodniczący Rady Miejskiej w Jaworznie i zawodowy aktor.
Nie były to jednak długie historyczne wykłady. Przeszłość dzielnicy przedstawiono w przystępnej, teatralnej formie, w dodatku dokładnie w miejscach związanych z opowiadanymi wydarzeniami.
Efekt? Pomiędzy kolejnymi punktami przemieszczały się setki osób.
Niski budżet nie przeszkodził w stworzeniu dużego wydarzenia
Sukces imprezy zwraca uwagę również z innego powodu. Festyn nie był wydarzeniem przygotowanym za ogromne pieniądze, z kosztowną scenografią czy rozbudowaną kampanią promocyjną. Jego siłą były przede wszystkim pomysł, lokalna historia, praca ludzi oraz umiejętne wykorzystanie tego, czym Ławki już dysponują.
To istotna lekcja także dla władz Mysłowic.
Miasto wielokrotnie przeznacza znaczne środki na organizację wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych. Festyn w Ławkach pokazał tymczasem, że nie zawsze wysokość budżetu decyduje o zainteresowaniu mieszkańców.
Władze Mysłowic mogłyby więc uczyć się od radnej Joanny Myszki, jak organizować niskobudżetowe imprezy, które dzięki dobremu pomysłowi i odpowiedniemu przygotowaniu przyciągają tłumy.
Nie było potrzeby tworzenia kosztownego widowiska. Wystarczyło wykorzystać historię dzielnicy, zaangażować lokalną społeczność i zaproponować mieszkańcom coś, czego wcześniej w Ławkach nie było.
Frekwencja była najlepszym potwierdzeniem, że taki model działa.
Archiwalne fotografie, rękodzieło i mieszkańcy Ławek
Przed godziną 16.00 uczestnicy przenieśli się na boisko sportowe przy ul. Krasowskiej. Tam rozpoczęła się druga, bardziej tradycyjna część festynu.
Także tutaj historia pozostawała jednym z najważniejszych elementów wydarzenia.
Mieszkańcy mogli oglądać archiwalne fotografie Ławek oraz prace lokalnych twórczyń. Dużym zainteresowaniem cieszyło się rękodzieło Anieli Paculi, w tym niezwykle precyzyjne ozdoby wykonywane z koralików oraz prace szydełkowe.
Nie zabrakło również rozmów o historii dzielnicy. Do udziału zaproszono regionalistę Tomasza Wronę oraz najstarszych mieszkańców Ławek, którzy mogli podzielić się wspomnieniami dotyczącymi miejsca, w którym żyli przez dziesięciolecia.
Były warsztaty, lokalne smaki i przede wszystkim okazja do spotkania się mieszkańców, którzy na co dzień często mijają się na ulicach, nie mając czasu na dłuższą rozmowę.
Muzyka, biesiada i pomoc dla Bartosza
Wieczorem festyn zmienił się we wspólną sąsiedzką zabawę. Na scenie wystąpili Piotr Herdzina, Izabela Fojcik i Alicja Boncol, a o muzyczną oprawę wydarzenia zadbał również DJ Darek.
Na miejscu przygotowano dla uczestników domowe ciasta, lemoniadę, kawę, bigos, grochówkę, żurek, parowane ziemniaki oraz chleb ze smalcem. Poczęstunek był bezpłatny, a obok znajdowały się puszki, do których można było dobrowolnie przekazać datek na leczenie małego Mysłowiczanina, Bartosza Bańskiego.
W ten sposób impreza połączyła kilka elementów: poznawanie historii, rodzinny wypoczynek, integrację mieszkańców i pomoc potrzebującemu dziecku.
Radni KO licznie, od prezydenta tylko Adrian Panasiuk
Wydarzenie odwiedzili również przedstawiciele Rady Miasta Mysłowice.
Obecni byli radni związani z Koalicją Obywatelską: Dorota Konieczny-Simela, Anna Kaczmarzyk, Joanna Myszka, Dariusz Wendreński, Marek Mikuła, Krzysztof Bąk oraz Antoni Zazakowny.
Na tle tej reprezentacji zwracała uwagę obecność tylko jednego radnego z ugrupowania prezydenta Mysłowic Dariusza Wójtowicza. Był nim Adrian Panasiuk.
To tym bardziej interesujące, że wydarzenie dotyczyło nie tylko jednej z mysłowickich dzielnic, ale przede wszystkim aktywizacji mieszkańców i budowania lokalnej wspólnoty.
Ławki pokazały, że mieszkańcy chcą takich wydarzeń
Festyn przyciągnął nie tylko mieszkańców Ławek. Pojawili się mieszkańcy innych części Mysłowic, a także osoby z Katowic, Tychów czy Rudy Śląskiej.
Największym sukcesem okazała się część historyczna. Pokazała ona, że opowieść o lokalnej przeszłości nie musi być zamknięta w książkach i archiwach. Można wyprowadzić ją na ulice, pokazać mieszkańcom miejsca związane z historią i sprawić, że uczestnicy sami będą chcieli przejść kilka kilometrów, aby poznać kolejną opowieść.
Jednocześnie Ławki dały przykład czegoś jeszcze.
Udana impreza miejska czy dzielnicowa nie musi oznaczać wielkich wydatków. Czasami znacznie ważniejsze od pieniędzy są kreatywność, zaangażowanie i znajomość potrzeb mieszkańców. Festyn przygotowany z inicjatywy Joanny Myszki jest dowodem, że niskobudżetowe wydarzenie może zgromadzić setki ludzi i pozostawić po sobie znacznie więcej niż kolejna kosztowna impreza organizowana według utartego schematu.
Być może właśnie temu przykładowi warto przyjrzeć się w mysłowickim magistracie przed planowaniem kolejnych miejskich wydarzeń.
jarek bogocz





