Trudne pytania o Powstańców 12. Radny Bąk stanął po stronie mieszkańców

Udostępni

Podczas XXXI sesji Rady Miasta Mysłowice wrócił temat kamienicy przy ul. Powstańców 12 i 12a. Sprawa, która przez wiele miesięcy budziła ogromne emocje wśród mieszkańców, ponownie pokazała, jak władze miasta reagują na trudne pytania: nie rzeczową odpowiedzią, lecz atakiem, przerwaniem dyskusji i próbą zamknięcia tematu.

 

Radny Krzysztof Bąk zadał pytania, które powinny paść już dawno. Chodziło o moment, w którym miasto uzyskało decyzję komunalizacyjną dotyczącą budynków przy Powstańców 12 i 12a. Z wcześniejszej odpowiedzi dyrektor MZGK Małgorzaty Książek-Grelewicz wynikało, że decyzja została wydana w grudniu 2024 roku i w drugiej połowie grudnia stała się ostateczna.

To kluczowa informacja. Właśnie w tym czasie trwały rozmowy, protesty mieszkańców i działania związane z wyprowadzaniem lokatorów z budynku. Radny Bąk przypomniał, że mieszkańcom tłumaczono wówczas, iż nie ma pieniędzy na naprawę kominów i dachu, a doraźne prace miały być bezsensowne. Zamiast tego miasto poniosło koszty związane z przygotowaniem lokali zastępczych dla rodzin wyprowadzanych z kamienicy.

Bąk postawił sprawę jasno: skoro miasto już w grudniu 2024 roku miało podstawę do działania wobec budynków przy Powstańców 12 i 12a, to dlaczego nie poinformowano o tym radnych? Dlaczego nie przedstawiono tej informacji mieszkańcom? Dlaczego nie zaproponowano pilnych zmian w budżecie, aby zabezpieczyć środki na doraźne prace? I wreszcie – kiedy dyrektor MZGK oraz prezydent Dariusz Wójtowicz faktycznie wiedzieli o decyzji?

To nie były pytania polityczne dla samej polityki. To były pytania o przejrzystość, odpowiedzialność i uczciwość wobec ludzi, którzy przez miesiące żyli w niepewności. Radny Bąk przypomniał, że odwiedzał lokatorów, rozmawiał z nimi i znał ich sytuację nie z urzędowych tabelek, ale z bezpośredniego kontaktu. Właśnie dlatego jego wystąpienie miało tak dużą siłę – było głosem mieszkańców, którzy w tej sprawie mogli czuć się pozostawieni sami sobie.

Zamiast spokojnej odpowiedzi dyrektor MZGK albo prezydenta, mieszkańcy usłyszeli jednak emocjonalny atak Dariusza Wójtowicza. Prezydent mówił o „nienawiści”, „szambie” wylewanym na pracowników urzędu, „szukaniu afery, której nie ma”, a wypowiedź radnego porównał nawet do metod „starej esbecji”. To był moment, w którym ciężar rozmowy został celowo przesunięty z meritum sprawy na personalny atak wobec radnego.

A meritum było bardzo konkretne: kiedy miasto wiedziało, że ma decyzję dotyczącą Powstańców 12 i 12a, dlaczego tej informacji nie przekazano jasno Radzie Miasta i mieszkańcom oraz czy w świetle tej decyzji można było inaczej poprowadzić sprawę lokatorów?

Prezydent Wójtowicz nie tylko nie odpowiedział wprost na te pytania, ale po swojej wypowiedzi opuścił salę. Trudno odebrać to inaczej niż ucieczkę od niewygodnej dyskusji. W sytuacji, gdy radny zadaje pytania dotyczące losu mieszkańców, majątku gminy i decyzji podejmowanych przez miejskie jednostki, obowiązkiem prezydenta jest odpowiedzieć rzeczowo. Tymczasem mieszkańcy zobaczyli polityczny unik: najpierw atak, potem wyjście z sali.

Nie lepiej zachował się przewodniczący Rady Miasta Mariusz Wielkopolan. Po wystąpieniu prezydenta nie dopuścił radnego Krzysztofa Bąka do głosu. Co więcej, sam stwierdził, że prosił dyrektor MZGK, aby również nie zabierała głosu. W praktyce oznaczało to zamknięcie dyskusji w najważniejszym momencie – dokładnie wtedy, gdy powinna paść odpowiedź osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za działania MZGK.

To zachowanie budzi poważne wątpliwości. Rada Miasta nie jest miejscem, w którym trudne pytania można wyciszać, a radnych pozbawiać głosu tylko dlatego, że ich wystąpienia są niewygodne dla prezydenta lub miejskich jednostek. Przewodniczący powinien stać na straży debaty, a nie pomagać w jej wygaszaniu.

W całej tej sytuacji Krzysztof Bąk pokazał się jako radny, który nie odpuszcza spraw mieszkańców. Jego wystąpienie było konkretne, udokumentowane i oparte na chronologii wydarzeń. Nie pytał o rzeczy abstrakcyjne. Pytał o decyzję, daty, obowiązki informacyjne, działania MZGK i odpowiedzialność prezydenta.

Sprawa Powstańców 12 i 12a nie kończy się więc na samej kamienicy. To szerszy problem stylu zarządzania miastem. Czy mieszkańcy i radni mają prawo do pełnej informacji? Czy dyrektor miejskiej jednostki powinna odpowiadać na pytania radnych? Czy prezydent może zasłaniać się emocjonalnym atakiem, gdy pojawia się niewygodny temat?

Po tej sesji odpowiedź jest niepokojąca. Radny Bąk zadał pytania, na które mieszkańcy Mysłowic nadal zasługują na jasną odpowiedź. Prezydent Wójtowicz wybrał atak i wyjście z sali. Przewodniczący Wielkopolan wybrał zamknięcie dyskusji. A sprawa Powstańców 12 pozostaje symbolem tego, jak władza traktuje kontrolną rolę radnych, gdy ci naprawdę zaczynają patrzeć jej na ręce.

 

mt

5 1 głosów
Ocena artykułu
Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy najwięcej głosów
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top