Wniosek z poważnymi wadami. Sprawa posła Wojciecha Króla pokazuje, że immunitetu nie można uchylać na skróty

Udostępni

Sprawa wniosku Prokuratury Europejskiej o uchylenie immunitetu posłowi Koalicji Obywatelskiej Wojciechowi Królowi coraz bardziej przypomina nie tyle jednoznaczną procedurę prawną, ile sprawę pełną wątpliwości formalnych, proceduralnych i merytorycznych. Z informacji ujawnionych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że dokument, który miał otworzyć drogę do postawienia posłowi zarzutów, może być obarczony poważnymi wadami. A w sprawie immunitetu poselskiego nie ma miejsca na domysły, pośpiech ani proceduralne skróty.

Chodzi o śledztwo dotyczące modernizacji infrastruktury tramwajowej na Śląsku i w Zagłębiu. Prokuratura Europejska chce postawić posłowi Wojciechowi Królowi zarzuty płatnej protekcji. Sprawa dotyczy inwestycji o wartości 1,3 mld zł, z czego 735 mln zł stanowiła dotacja z Unii Europejskiej. Jak podaje „Rzeczpospolita”, zarzuty wobec posła mają wynikać z zeznań dyrektora Tramwajów Śląskich, który podjął współpracę z prokuraturą.

Problem polega jednak na tym, że zanim Sejm miałby decydować o uchyleniu immunitetu, sam wniosek musi spełniać rygorystyczne wymogi formalne. A tych wątpliwości jest coraz więcej.

Wniosek trafił do Sejmu z pominięciem Prokuratora Generalnego

Jednym z najważniejszych zarzutów wobec dokumentu jest sposób jego skierowania do Sejmu. Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, wniosek Prokuratury Europejskiej wpłynął bezpośrednio do Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego 5 maja. Marszałek miał następnie zwrócić dokument Prokuraturze Europejskiej.

Powodem było pominięcie formalnej drogi przewidzianej w polskich przepisach. Art. 7b ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wskazuje wprost, że „wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła lub senatora do odpowiedzialności karnej w sprawie o przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego składa się za pośrednictwem Prokuratora Generalnego”.

To zapis, którego nie da się zlekceważyć. W sprawie tak poważnej jak uchylenie immunitetu posła procedura nie jest dodatkiem do treści wniosku, lecz warunkiem jego prawidłowego rozpoznania.

Jak przekazała „Rzeczpospolitej” prok. Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, jedną z przyczyn wcześniejszego zwrotu wniosku było właśnie jego nieprzekazanie za pośrednictwem Prokuratora Generalnego RP. Co istotne, mimo tego wniosek miał ponownie wrócić do Sejmu tą samą drogą – ponownie z pominięciem Prokuratora Generalnego.

Prokuratura Europejska działa niezależnie, ale polski Sejm działa w polskim porządku prawnym

Prokuratura Generalna wskazuje, że kwestia ta pozostaje we właściwości Prokuratury Europejskiej. Jak zaznacza prok. Adamiak: „Jest to kwestia pozostająca wyłącznie w zakresie właściwości Prokuratury Europejskiej. Polska prokuratura nie posiada kompetencji do ingerowania w tę materię. Jeżeli wątpliwość ta okaże się istotna dla procedowania w sprawie wniosku, stanowisko w tym zakresie będzie należało do EPPO, a nie do Prokuratora Generalnego RP”.

Jednocześnie rzeczniczka Prokuratora Generalnego przypomina stanowisko Prokuratury Europejskiej: „Zgodnie z przepisami prawa Unii Europejskiej, które mają bezpośrednie zastosowanie i korzystają z pierwszeństwa przed prawem krajowym w zakresie objętym kompetencjami Unii, Prokuratura Europejska wykonuje swoje zadania niezależnie od organów krajowych, w tym polskiej prokuratury i Prokuratora Generalnego RP. W ramach kompetencji powierzonych jej na mocy prawa Unii Europejskiej EPPO działa jako odrębny i niezależny organ odpowiedzialny za ściganie przestępstw naruszających interesy finansowe Unii Europejskiej”.

Tyle że ta argumentacja nie zamyka sprawy. Prokuratura Europejska może być organem niezależnym, ale wniosek o uchylenie immunitetu posła trafia do polskiego Sejmu i musi być rozpatrywany w ramach polskich procedur parlamentarnych. Jeżeli polska ustawa przewiduje określony tryb złożenia wniosku, to trudno uznać, że można go całkowicie pominąć bez konsekwencji.

Podpis elektroniczny zamiast własnoręcznego. Kolejna wątpliwość

Drugim poważnym problemem jest forma podpisu pod wnioskiem. Jak ujawniono, dokument został podpisany elektronicznie. Tymczasem polski kodeks postępowania karnego – według przywołanych informacji – dopuszcza w tym zakresie jedynie podpis własnoręczny prokuratora.

Nie jest to drobiazg techniczny. W postępowaniu karnym forma pisma ma realne znaczenie procesowe. „Rzeczpospolita” wskazuje na wcześniejsze orzeczenie Sądu Najwyższego z 19 maja 2026 r., dotyczące innej sprawy karnej. W tamtym przypadku Sąd Najwyższy miał stwierdzić, że „wniosek dowódcy jednostki o wszczęcie postępowania karnego nie był skuteczny procesowo, albowiem nie był podpisany własnoręcznie przez składającego pismo. Podpis elektroniczny nie spełnia warunku z art. 119 § 1 pkt 4 k.p.k.”.

Jeżeli podobna argumentacja zostałaby zastosowana w sprawie posła Króla, skutki mogłyby być daleko idące. Wniosek o uchylenie immunitetu nie może opierać się na dokumencie, którego skuteczność procesowa budzi tak zasadnicze zastrzeżenia.

Prokuratura Europejska, jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej”, podpisuje dokumenty elektronicznie i również w tej sprawie nie zamierza odstępować od tej praktyki. Problem polega jednak na tym, że praktyka EPPO zderza się tutaj z wymogami polskiego postępowania karnego.

Wniosek nie jest procedowany. Możliwa zewnętrzna opinia prawna

Marszałek Sejmu przekazał wniosek dotyczący posła Wojciecha Króla sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Jednak – jak podkreślił jej przewodniczący, poseł Jarosław Urbaniak – dokument nie jest obecnie procedowany.

„Wniosek nie jest procedowany. Nie wykluczam, że w sytuacji tych wątpliwości będę chciał zlecić zewnętrzną opinię prawną. To sprawa precedensowa – po raz pierwszy mamy do czynienia z wnioskiem immunitetowym skierowanym z Prokuratury Europejskiej do Sejmu. Nie możemy popełnić błędu” – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Jarosław Urbaniak, szef komisji.

To bardzo ważna deklaracja. Pokazuje, że również po stronie sejmowej nie ma zgody na automatyczne procedowanie dokumentu, który może być wadliwy. W takiej sprawie Sejm nie powinien działać pod presją, lecz z najwyższą starannością.

Wątpliwości dotyczą także treści wniosku

Na kwestiach formalnych sprawa się jednak nie kończy. Wątpliwości budzi również sama treść dokumentu.

Według mec. Marty Smołki, pełnomocniczki posła Wojciecha Króla, wniosek o uchylenie immunitetu jest dokumentem o fundamentalnym znaczeniu ustrojowym i prawnym, dlatego powinien być wolny od jakichkolwiek zastrzeżeń. Jej zdaniem uchybienia proceduralne na tym etapie podważają zaufanie do organów ścigania.

Pełnomocniczka posła zwraca uwagę, że konstrukcja dokumentu ma wskazywać, iż śledztwo dopiero ma wykazać ewentualną rolę posła Wojciecha Króla w sprawie. To zasadniczy problem. Immunitetu nie uchyla się po to, aby dopiero szukać podstaw do zarzutów. Wniosek powinien opierać się na konkretnych, uprawdopodobnionych dowodach, a nie na hipotezach wymagających dalszego wyjaśniania.

Jak mówi mec. Smołka:

„Sama treść merytoryczna przedstawionego wniosku budzi nasz głęboki niepokój – jest wyjątkowo ogólna i rażąco odbiega od oficjalnego komunikatu, który prokuratura przedstawiła opinii publicznej. Co więcej, konstrukcja dokumentu wprost wskazuje, że śledztwo ma dopiero wykazać ewentualną rolę posła Wojciecha Króla w sprawie. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której instrument uchylenia immunitetu stosuje się na zasadzie hipotezy, a nie twardych, uprawdopodobnionych dowodów. Wniosek w tym kształcie traktujemy jako przedwczesny i wadliwy”.

To argument szczególnie istotny z punktu widzenia standardów państwa prawa. Uchylenie immunitetu poselskiego nie może być narzędziem testowania wersji śledczych. Powinno być oparte na materiale, który pozwala jasno stwierdzić, jakie zarzuty mają zostać postawione i z czego one wynikają.

Błąd w dacie urodzenia i niejasność zarzutów

Według informacji ujawnionych w materiale, wniosek dotyczący także zgody na tymczasowe aresztowanie zawierał błąd w dacie urodzenia Wojciecha Króla. To jednak nie jest najpoważniejszy zarzut.

Znacznie istotniejsze jest to, że – jak wskazuje poseł Jarosław Urbaniak – nie wiadomo dokładnie, jakie zarzuty europejscy prokuratorzy chcą postawić posłowi.

„We wniosku jest zdanie, że chcą sprawę korupcji wyjaśnić. Nie podoba mi się takie postawienie sprawy. Jeśli tak, to niech wezwą go w charakterze świadka” – podkreśla poseł Urbaniak.

To kolejny argument przemawiający za ostrożnością. Jeżeli celem postępowania jest dopiero „wyjaśnienie” sprawy, to powstaje pytanie, czy w ogóle istnieje wystarczająca podstawa do żądania uchylenia immunitetu. Poseł nie powinien tracić ochrony parlamentarnej tylko dlatego, że organ ścigania chce dopiero sprawdzić określoną wersję wydarzeń.

Wizyta Laury Kövesi i pytania o presję na Sejm

Dodatkowe emocje wzbudziła wizyta Europejskiej Prokurator Generalnej Laury Kövesi u Marszałka Sejmu. Jak poinformowała Kancelaria Sejmu, rozmowa z 9 czerwca dotyczyła sprawy posła Wojciecha Króla. W komunikacie wskazano również, że celem spotkania było m.in. usprawnienie przyszłej współpracy między Prokuraturą Europejską a Sejmem RP oraz omówienie różnic w procedurze uchylenia immunitetu parlamentarnego wynikających z odmienności przepisów europejskich i krajowych.

Wśród części posłów przyjazd prok. Kövesi został odebrany jako forma dyplomatycznego nacisku na przyspieszenie sprawy wniosku dotyczącego posła Króla.

Jeden z posłów skomentował to z przekąsem: „Jaki byłby raban, gdyby minister Waldemar Żurek jako prokurator generalny przyjechał do Parlamentu Europejskiego, by przyspieszyć sprawy odebrania immunitetów polskich europosłów”.

To porównanie pokazuje, jak delikatna jest ta materia. Sprawy immunitetowe muszą być prowadzone w sposób odporny na jakiekolwiek podejrzenia nacisku, także dyplomatycznego czy instytucjonalnego. Sejm powinien działać w oparciu o przepisy i ocenę formalną wniosku, a nie pod presją oczekiwań jakiegokolwiek organu.

Immunitet nie jest przywilejem, lecz gwarancją prawidłowego działania parlamentu

Sprawa posła Wojciecha Króla pokazuje, dlaczego immunitet parlamentarny istnieje. Nie jest on osobistym przywilejem polityka ani ochroną przed odpowiedzialnością. Jest gwarancją, że wobec posła nie będą stosowane instrumenty karne bez zachowania najwyższych standardów prawnych.

Jeżeli wniosek o uchylenie immunitetu został złożony z pominięciem Prokuratora Generalnego, jeśli podpisano go elektronicznie mimo wątpliwości wynikających z polskiego k.p.k., jeśli zawiera błąd w danych osobowych, a do tego nie precyzuje jasno zarzutów, to trudno mówić o dokumencie, który powinien być bez przeszkód procedowany przez Sejm.

W tej sprawie nie chodzi o to, aby kogokolwiek stawiać ponad prawem. Chodzi o to, aby prawo było stosowane równo, dokładnie i zgodnie z procedurami. Poseł Wojciech Król ma prawo oczekiwać, że wniosek dotyczący uchylenia jego immunitetu będzie kompletny, precyzyjny i wolny od błędów. Na razie – z ujawnionych informacji – wynika coś przeciwnego.

Sprawa może rozbić się o własne błędy

Wniosek Prokuratury Europejskiej miał otworzyć drogę do postawienia zarzutów posłowi Koalicji Obywatelskiej. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że zanim ktokolwiek zacznie oceniać meritum sprawy, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy dokument w ogóle został skutecznie złożony i czy spełnia wymogi polskiego prawa.

W obecnym kształcie sprawa Wojciecha Króla wygląda więc nie jak prosty przypadek uchylenia immunitetu, lecz jak precedensowy test dla Sejmu, Prokuratury Europejskiej i polskiego porządku prawnego. A w takim teście nie można pozwolić sobie na błędy.

Dlatego ostrożność komisji regulaminowej i zapowiedź ewentualnej zewnętrznej opinii prawnej są w pełni uzasadnione. Wniosek obciążony tyloma wątpliwościami nie powinien być procedowany w pośpiechu. Immunitetu poselskiego nie uchyla się na podstawie domysłów, ogólników i dokumentów, których skuteczność formalna budzi poważne pytania.

mt

5 2 głosów
Ocena artykułu
Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy najwięcej głosów
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top